Zapylanie i zapylacze - czy to jest ważne?
Zacznijmy
może od tego, że sposobów zapylenia jest wiele. Najbardziej znanym jest
przenoszenie pyłków przez owady: pszczoły, motyle czy trzmiele. Ale nie jest to
jedyny sposób i jest to o wiele bardziej skomplikowane.
Zapylenie
jest to przenoszenie dojrzałych ziarnek pyłków z jednego kwiatu na znamiona
słupków drugiego kwiatu tego samego gatunku.
Nośnikiem
pyłku mogą być wcześniej wspomniane owady, ale nie tylko. Niektóre rośliny
wykorzystują do tego celu wodę lub wiatr.
Rośliny, które do zapylania wykorzystują wiatr nie
potrzebują zwabiać owadów swoim wyglądem, zapachem, czy pysznym pyłkiem.
Potrzebują one czegoś zupełnie innego. Takiego sposobu zapylania używa wiele
drzew w Polsce. Na przykład leszczyna, czy olcha. Na takim drzewie jest bardzo dużo kwiatostanów męskich, natomiast
żeńskich mało, ale za to są duże. Wiatr wieje w różnych kierunkach, dlatego kwiatostany
męskie wypuszczają ogromne ilości pyłków tak, żeby mieć pewność, że trafią na
kwiatostany żeńskie, które z kolei są duże po to, aby go złapać. Pyłku z drzew
często jest tak dużo, że pokrywa dosłownie wszystko wokół.
Zapylanie poprzez wodę występuje głównie wśród roślin,
których kwiaty rozwijają się pod wodą. Przykładem jest Walisneria spiralna, której kwiaty
żeńskie unoszą się na powierzchni wody, kwiaty męskie odrywają się od roślin
męskich wypływają na powierzchnię i wypuszczają pyłek. Zapylony kwiat żeński
zamyka się, a jego szypułka zwija się i wciąga kwiat pod wodę, tam też
dojrzewają owoce.
I w
końcu dochodzimy do zapylenia przez zwierzęta. Tutaj rośliny wabią swoich
zapylaczy pięknymi kolorowymi płatkami, często nawet wskazując płatkami czy
kolorami drogę do nektaru, swoim zapachem, wielkością kwiatu czy czasem
kwitnienia. Wszystko to ma ułatwiać przenoszenie pyłku. Zróżnicowanie pod
względem czasu kwitnienia w ciągu roku, czy nawet porze dnia jest istotne, aby
owadom ułatwiać przenoszenie pyłku z kwiatu do kwiatu tego samego gatunku.
Co nauczyciel może przekazać dzieciom po za samą wiedzą w
jaki sposób do tych interakcji zachodzi? A no myślę, że po za samą wiedzą na
temat zapylania nawet istotniejsze jest to jak ważne w całym ekosystemie są
owady zapylające. Co stałoby się, gdyby one zniknęły z naszej planety? Czy kwiaty dalej cieszyłyby
nas swym pięknem i różnorodnością? Czy może gdyby owadów zabrakło to kwiaty
również by znikły z naszej planety? Czy może rośliny przystosowałyby się w inny
sposób, tak aby zapylały je większe zwierzęta? Może kwiaty stałyby się
gigantyczne? A może rośliny nie wysilałyby się na tworzenie kwiatów, gdyby
ludzie je zaczęli zapylać? Myślę, że warto się nad tym zastanawiać, ale również
dzieci edukować w jaki sposób o owady zapylające dbać. Zrobienie domku dla
owadów zapylających oraz łąki kwietnej dla dzieci byłoby wspaniałym
doświadczeniem. Dzieci muszą zdać sobie sprawę, że moda na idealny zielony
trawnik przed domem bez żadnych innych roślin usuwa owady z naszego podwórka. W
połączeniu z zabetonowywaniem coraz większej powierzchni miast niekorzystnie
wpływa na obecność owadów w naszym otoczeniu. I może gdyby to komary zniknęły
to byśmy tak bardzo się nie martwili, choć zapewne jak i wszystkie inne gatunki
również posiadają jakąś rolę w ekosystemie. To jednak zniknięcie owadów
zapylających może być katastrofalne w skutkach.
Źródła:
https://zpe.gov.pl/a/kwiat/D824YChUU
[dostęp: 1.06.2025r.]


Komentarze
Prześlij komentarz